wiersze   zarejestruj swój dom wiersze
wiersze opowiadania

wiersze, opowiadania, wierszyki

LOGOWANIE:
nie pamiętam hasła
menu podręczne:
Pomóż nam w promocji:

Jeśli podoba Ci się ten serwis, lubisz czytać i pisać wiersze i opowiadania oraz jeśli prowadzisz stronę lub bloga - pomóż nam w promocji! Wystarczy, że zamieścisz poniższy link:

<a href="http://www.miastopisarzy.pl" target="_blank">wiersze </a>

Dziękujemy! Administracja miasta.

wyszukiwarka:
polecamy serwisy:
"AIDS"
Poświęcone 15-letniej, czarnoskórej Nomfumaneko oraz wszystkim ludziom, którzy zmarli na AIDS.



Stałam, opierając się o o futrynę, z której gdzieniegdzie odpryskiwały kawałki starej farby. Wpatrywałam się w tę radosną niegdyś młodą dziewczynę. Jeszcze nie tak dawno wielkoduszny uśmiech malował się na jej orzechowej twarzy. Oczy promieniały szczordrobliwym blaskiem, zatapiającym wszystkie smutne spojrzenia w szczęśliwym nadmiarze miłości. Na ścianie niewielkiego, poszarzałego pokoiku, wisiał bezwładnie rodzinny obrazek w pokrzywionej ramce. Wspólne zdjęcie i ona w środku. Otoczona licznym, roześmianym rodzeństwem, układała w głowie marzenia, modlitwą niesione do nieba...

Teraz widzę na ścianie tylko jej wychudły cień. W wielkiej misie, pełnej wody przegniłej do pustki świata, siostra delikatnie obmywa jej wystające żebra i obojczyki. Nomfumaneko- nie może ustać na własnych nogach, z każdym ruchem coraz bardziej traci siły witalne. Skazana na niemoc, umiera w rwącym potoku rzeczywitości...

Ona- trzymając się ostatnich okruchów życia, staje w miejscu i pokłada postarzałą nadzieję w cieniu agonii. Ścinana przez straszliwą kosę niebytu, przewraca się na klepisko bezżycia. Mimicznie oddaje dekadentyzm ruchów, a trupizm duszy hedonistycznie uruchamia powolny mechanizm śmierci. Naznaczona przez los, bezpretensjonalnie odchodzi gdzieś- na krańcu świata. Zapomniana przez hipokrytyczną ludzkość, bez pomocy i odrzucona na margines wieczności cierpienia, żegna się z najbliższymi. W zwierciadlanej męce zostawia po sobie tylko nieskończone kałuże bezwstydnych łez. Z milionów niedoścignionych i niezrozumiałych dźwięków odrażającego cierpienia buduje kamienną, grobową płytę. W wirze choroby zatraca swoje bezsilne ciało, bo nie jest jej dane dłużej żyć. Pokłada się po kątach świata i nie przyznaje nadludzkiemu bólowi. Lodowaty miecz kaźni przeszya jej serce na wskroś. Tysiące łez ogłuszają niewinny krzyk wolności, skazany na zagładę. Przeklęta na zawsze, szeptem pyta Boga: dlaczego?

Śmiertelnie wychudzona, beznamiętnie, nieruchomo patrzy w dal, godząc się ze swoim upadkiem. Jej dziewczęcy wzrok- bez blasku, przyćmiony beznadziejnie błądzi w bezperspektywistycznych głębiach umysłu. Serce spowalnia bicie, nieruchomieje i ucisza rytmiczność swojej pracy. W końcu zatrzymuje się pogrążone w bezładzie nicości.Oblicze śmierci wprowadza zamęt w tak krótkie, dziewczęce życie- pisane cierpieniem. Pozostaje po niej tylko ciche wspomnienie i marzenia zawieszone w próżni...

W chłodnej pokrywie ziemi coraz bardziej grzęźnie jej grób i tylko zwiędła, czerwona róża przypomina tętniące niegdyś życie...

14/16.09.2005 Łódź 1:04, 24:55


komentarze [ 5] Chcesz skomentować utwór? Zaloguj lub zarejestruj się


Copyright by miastopisarzy.pl