wiersze   zarejestruj swój dom wiersze
wiersze opowiadania

wiersze, opowiadania, wierszyki

LOGOWANIE:
nie pamiętam hasła
menu podręczne:
Pomóż nam w promocji:

Jeśli podoba Ci się ten serwis, lubisz czytać i pisać wiersze i opowiadania oraz jeśli prowadzisz stronę lub bloga - pomóż nam w promocji! Wystarczy, że zamieścisz poniższy link:

<a href="http://www.miastopisarzy.pl" target="_blank">wiersze </a>

Dziękujemy! Administracja miasta.

wyszukiwarka:
polecamy serwisy:
Uniwersalna Przypowiesc...
W pewnym miejscu na świecie byl sobie pewien pan(nazwijmy go Robert).Mimo mlodego wieku przeżył dużo i sporo sie dorobił.Miał wszystko czego potrzebowal oprocz ulokowania ..... .Pomyslał sobie ze moze wynająć coś,albo wziaść na raty.Lecz To by mu nie pomogło.Pewnego pieknego słonecznego poranka wpadl na pomysl,że sam zbuduje mieszkanie dla siebie.Obiecał sobie ze dokona wszelkich starań zeby domek stanął.No i natychmiast pojechał po materiały.Byl to czlowiek kompletnie niezalezny,nic go nie blokowalo ani trzymało.Mógł w kazdej sytuacji zrobic co zechce.Najpowazniejszym mankamentem bylo to ,ze posiadal malo funduszy i kompletnie nie znal sie na budownictwie...


Na niebie słoneczko troszke mniej biło...


Po godzinie poszukiwan Robert znalazl idealne miejsce na swoj domek.Wypakowal wszystko co kupil i zaczał myślec od czego zacząć...Myślał myślał...

Słońce zaczelo sie chowac za jescze jasne chmury,ale juz nie razilo w oczy...

Poźniej okazało sie ze Robert chcial troszke zaoszczedzic na cegłach i zaprawach i kupił kilkaset talii kart do grania.Wreszcie krzyknął:,,No to Budujemy".I tak Robert postawil 3 poziomy swojego przyszego cuda.Przy 4 poziomie sciany zaczely sie obsuwac.Ups...chyba zapomnial o fundamentach swojej willi.Pomyslał ,,hmmm,tak to jest przejsciowe"...

Zaczeło sie chmurzyć.O słońcu mozna bylo tylko pomarzyć.Chmury byly ciemniejsze.Przez nie świat zrobil sie szary jak gazeta...

Robert nie zwarzał na to.Nie przestawal budowac.Zbudowal juz 8 poziomow z czego 4 utopily sie w ziemi pod ciezarem kolejnych segmentow.Kart mial pod dostatkiem...

Z chmur zaczał kropic deczyk...

Na polu pozostal tylko On i tysiace kart do gry.deszcz namoczyl karty.Dom zaczal sie wyginac we wszsytkie strony.Chyba tylko wiara i modlitwa roberta podtrzymywała segmenty.Był już przy 15 poziomie.karty z poprzednich poziomow zaczely dopadac,niszczyc sie.zrobily sie luki w budownictwie.Nie mogl sie wrocic na doł,gdyz byl za wysoko.Musiał budowac dalej.starał sie z calych sił...

Mała mrzawka zmienila sie w ulewe.Z ulewą przyszła wichura.A nastepnie nadciagnela burza z piorunami...

Wszystko latało w powietrzy,ludzie pochowali sie do swoich domow.Nawet psy i koty pouciekaly.Na ulicach nie bylo zywej duszy poza jedną osobą ktora miala w sobie resztki nadziei.Robert przestal budować.Wzrok utkwil mu na domku.Patrzył jak kolejne karty odpadaja i jak wiatr szarpie scianami.Zadawal sobie wciąż to samo pytanie: ,,Dlaczego Ja???,Dlaczego???".Nie mial juz nic.wszystko poswiecil.Zza jego plecow waliły pioruny.byli coraz blizej i blizej.Jeden z nich uderzyl w drzewo rosnące 20 metrow od Roberta.Robert wpadl szybko do domku i krzyknął:,,Jak On Mi Nie Pomógł To Sam Sobie Poradze".Po chwili piorun uderzył wprost w domek.Prosto w srodek budowlu,gdzie leżał w oczekiwaniu Robert.Komek Zaczął plonąć a Robert Spłonął żywcem Razem z Nim...

Jako ,ze jest to uniwersalna przypowieść to sami ją sobie dopasujcie...KAŻDY WIDZI TO CO CHCE WIDZIEC.
komentarze [ 0] Chcesz skomentować utwór? Zaloguj lub zarejestruj się


Copyright by miastopisarzy.pl