wiersze   zarejestruj swój dom wiersze
wiersze opowiadania

wiersze, opowiadania, wierszyki

LOGOWANIE:
nie pamiętam hasła
menu podręczne:
Pomóż nam w promocji:

Jeśli podoba Ci się ten serwis, lubisz czytać i pisać wiersze i opowiadania oraz jeśli prowadzisz stronę lub bloga - pomóż nam w promocji! Wystarczy, że zamieścisz poniższy link:

<a href="http://www.miastopisarzy.pl" target="_blank">wiersze </a>

Dziękujemy! Administracja miasta.

wyszukiwarka:
polecamy serwisy:
Po cholerę żyjemy?
Jak co dzień szłam szkolnym korytarzem. Ot, z nudów. Obserwowałam twarze rówieśników oraz starszych i młodszych uczniów. Niektórzy spędzali w tej samej klasie któryś z kolei rok. Jedną grupę mijałam chyba już czwarty raz, bo, jak na znudzonego ucznia przystało, chodziłam w kółko tym samym korytarzem. Niespodziewanie wpadła mi do głowy ciekawa, aczkolwiek zbyt poważna jak na mnie myśl. Właściwie było to pytanie, które nie dawało mi przez resztę czasu spokoju. Czy jednak w tekście tego typu, w felietonie można zadać pytanie? Chyba nic złego się nie stanie. Nie znam się na tym. Pytanie moje brzmiało: Po cholerę żyjemy? Można to też uznać za zdanie oznajmujące, które znaczyłoby mniej więcej: Życie nie ma sensu.
Hmm... Zastanówmy się. Najpierw dochodzi do porodu. Pozwolę sobie ominąć opis aktu zapłodnienia. To się nas, tak bezpośrednio, nie tyczy. Dobra, urodziliśmy się. Pierwsze, co słyszą nasi rodzice, to płacz, który rozdziera bębenki na pół. Zaczynamy rosnąć. Mamy swoje wymagania, zachcianki, humory... Rodzice wydają na nas każdy zarobiony grosz, nie licząc oczywiście kwot przeznaczonych na spłacenie rachunków, samochodu i kredytu. W końcu idziemy do szkoły. Poznajemy nowe osoby, zdobywamy przyjaciół i potrzebne w dorosłym życiu umiejętności takie jak pisanie i czytanie. Męczymy się z dyrektorką, zadręczamy panią pedagog, doprowadzamy nauczycieli do białej gorączki. Tak to zwykle wygląda. Po zdaniu testów kompetencji w szóstej klasie podstawówki, udajemy się do gimnazjum. Tęsknimy za byłą klasą, ale dzielnie znosimy rozstanie i wpasowujemy się w nowe otoczenie. Znowuż męczymy nauczycielki, dyrektorkę i pedagoga i swych rówieśników. Czasem to oni męczą nas. Po skończeniu gimnazjum, spędzamy kolejne lata swego życia w szkołach. Jedni idą do liceum, drudzy do technikum, a potem studia, kursy, szkolenia, etc.
W końcu wchodzimy w okres dorosłości. Zamykamy za sobą rozdział z dzieciństwem w tytule. Dumnie poszukujemy odpowiedzialnej pracy. Po kilku nieudanych próbach jakiś idiota się zgadza. Tym razem musimy zmierzyć się z szefem, jego sekretarką, współpracownikami i partnerem życiowym. Tak, tak... Wychodzimy za mąć. Nie panowie mi wybaczą, że przedstawiam to wszystko oczami kobiety. Nie moja wina, że jestem dziewczyną. Proszę mieć pretensje o to do Tego na górze. Na czym skończyłam? A, tak... Pracujemy osiem godzin dziennie, siedem dni w tygodniu - objawy syndromu "Lady Speed Stick". Wracamy do domu z nadzieją, że mąż czule nas powita. On jednak, z walniętymi na stole nogami, krzyczy, że chce obiad. Sam nie mógł się ruszyć, bo przegapiłby kolejną powtórkę na Polsacie. Zresztą napracował się, trzymając pilota. Ćwiczył przecież mięśnie kciuka! Bywa też tak, że kobieta siedzi w domu, a mąż pracuje. Jednak żona odwala brudną robotę. Sprząta, gotuje, pracuje, wyprawia dzieci do szkoły... Właśnie, dzieci! Dwójka rozwrzeszczanych małolatów, biegająca po domu jak stado zwierząt. Nie okazują należytej wdzięczności za poświęcony im czas i pieniądze, a co najważniejsze, nasze zdrowie psychiczne. Jednak dzieci to pikuś. Jest jeszcze teściowa, która ma wiecznie o coś pretensje. To kobieta wymagająca od nas zwracania się do niej per mamusia. Na nic się zdają przekonywania, że matka jest tylko jedna. Teściowa tego nie zrozumie. Do tego krytykuje wszystko, co robisz. To, jak wychowujesz dzieci i to, jak gotujesz. Nawet twój ubiór oceni.
W końcu po wielu latach pracy przechodzimy na zasłużoną emeryturę. Z radością opiekujemy się wnuczętami, gdy nasze dzieci są w pracy. I jak to zazwyczaj z dziadkami bywa, wpychamy maluchom cukierki, ciasteczka i pieniądze do małych rączek. Potem jesteśmy oskarżani o zbytnie rozpieszczanie dzieciaków. Do tego, jak przystało na teściów, komentujemy zachowania zięcia i/lub synowej, którzy mają nas po dziurki w nosie.
Po kilku przeżytych jeszcze latach, nie mamy już na nic siły. Sami nie dajemy sobie rady, więc opiekują się nami dzieciaki. Dokucza nam reumatyzm, zaczynamy ślepnąć, sztuczna szczęka nie trzyma się tak, jak należy. W końcu, po długich miesiącach znoszenia naszych humorów, dzieciaki mają nas dosyć. Jesteśmy oddani do domu spokojnej starości. Tam też czeka na nas wspaniała, aczkolwiek monotonna egzystencja. Polega zwykle na wcinaniu zmiksowanych produktów spożywczych i oglądaniu powtórek "M jak miłość". Zdarzyć się może, że spotkamy kolegów czy też koleżanki z dawnych lat. Wątpliwe jednak, by, przy dokuczliwej sklerozie, było możliwe ich rozpoznanie wśród tłumu emerytów i rencistów.
Mijają kolejne dni, miesiące, lata, a my umieramy. Zostajemy ubrani w, o wiele za drogi, jak na trupa, strój i wepchnięci do drewnianej skrzynki zwanej trumną. Jej wieko symbolicznie zamknie się w kaplicy, oddzielając nas od świata żywych. Co się dzieje z duszą? Nie wiem. Nigdy nie umarłam i, na razie, nie zamierzam. Mam jednak przeczucie, że bezcieleśni My wędrujemy w stronę światła przekonani, że już wszystko w życiu zrobiliśmy. Potem, otwierając pudło wspomnień, doznajemy olśnienia. To "wszystko" było jedynie szkicem. Czarno-białym pomysłem na prawdziwą, ciekawą egzystencję. Zapewne żaden z nas nie jest tego świadomy, dopóki nie przejdzie na tamten świat.
Teraz nasuwa mi się odpowiedź na moje pytanie. Po cholerę żyjemy? By inni mogli nas wspominać, aby pozostawić po sobie ślad w historii całej rodziny. Przeżywamy to wszystko dla... frajdy. Życie jest piękne, mamy do niego prawo. Nikt (nawet my) nie może go nam odebrać. Wbrew pozorom życie ma sens i nie chodzi mi tu o śmierć. Fakt, przebywamy na ziemi te kilkadziesiąt lat, by umrzeć. Jest w naszej egzystencji jeszcze coś, ale o tym kiedy indziej.
komentarze [ 0] Chcesz skomentować utwór? Zaloguj lub zarejestruj się


Copyright by miastopisarzy.pl