wiersze   zarejestruj swój dom wiersze
wiersze opowiadania

wiersze, opowiadania, wierszyki

LOGOWANIE:
nie pamiętam hasła
menu podręczne:
Pomóż nam w promocji:

Jeśli podoba Ci się ten serwis, lubisz czytać i pisać wiersze i opowiadania oraz jeśli prowadzisz stronę lub bloga - pomóż nam w promocji! Wystarczy, że zamieścisz poniższy link:

<a href="http://www.miastopisarzy.pl" target="_blank">wiersze </a>

Dziękujemy! Administracja miasta.

wyszukiwarka:
polecamy serwisy:
Myślosłowopotok
Wzeszło słońce, świeci w mojej głowie. Jeden kolor. Zielono mi, kolor piękny, zielono mi. Promienieje bo słowo i ciało razem jakby przeplatają się. Nieprawda, że ze słowa ciało, że słowo ciałem się stało - nigdy. To z ciała słowo powstaje - zawsze i zawsze. Odwrotnie, ciężko o odwrót. Ciężko bardzo, nieprzyjemnie, niewykonalnie - nieważne. O zieloności Ty moja natchnij mnie tym czym trawę, tym co liście drzewa natchnione, napełnione. Daj mi życie swoje i pozwól czerpać, wydobywać jakby wyciągać i wysysać, daj mi, daj mi...
Mam!
Oczy moje zamglone już od myśli. Oczy moje jakby niewidzące świdrują was, zdarzenia, z nadwyżką nieprzebranego spokoju i te myśli wytresowane. Już nie takie jak dawniej, już nie burzliwe, wybuchowe, może czasem tylko niekiedy. Teraz zimne, chłodne kalkulantki subiektywizmem własnym zachłyśnięte jak wodą morską orzeźwiającą, zimną i słoną. To przecież rozgrzewka. O chłodne myśli! Nie gotujcie się, nie gorączkujcie się tak zatem. Ciepłość lodowata wasza zadziwić może kogoś, nieobyci. Mnie nie próbujcie zwieść, przecież jesteście obok, moje, bo wychodzicie. Gdzie się pali? Gdzie palą się lądolody? Gdzie kopcą i smażą się śniegi? Płoną nieskończenie, a dym zielony unosi się. To życiodajny płomień słowomyśli, myślosłowa, a mi zielono. Ja już przecież mam zieloność swą, słońce wszak zaświeciło.
I co się dzieje? Pędzić, biec, psycho-, podążać, lecieć, jechać, -dela, przemierzać, poruszać się, iść, wędrować, schizo-, zjeżdżać, ślizgać się, spadać, -frenia, unosić się, marszować, płynąć, chaos, chaos, rozkład, rozpad, wspinać się, opuszczać się... Zapierdalać zaczął wreszcie myślosłowopotok! Bez ładu i składu. Wstęp wreszcie przebiegliśmy sami szybko. Przecież to śmieszne. A jaki masz plan? Pisać... A jakie masz zamierzenia? Pisać jeszcze... A jakim prądem zmierzał będziesz do celu? Myślosłowopotokiem! Zrozumiałeś? Urośniesz w moich oczach jeśli zrozumiesz. Bezbarwne tęczówki z czarnymi źrenicami i przekrwionymi czerwonobiałkami zwrócą się na Ciebie. Kto zrozumie ręka do góry. Hahaha, hihihipokryzja! Ci co rozumieją siedzą ciiiiiicho. Bardzo ciiiiiicho... A Ty? Tak Ty co trzymasz rękę w górze dlaczego trzymasz ją? Spójrz mi w oczy jeśli nie boisz się. Nazbyt masz je szkliste, za dużo realności w nich, żebyś mógł pojąć choćby coko... Dobrze, że zreflektowałeś się, że namyśliłeś się. Wybornie się oszczędziłeś, uciekłeś od wyroku jak ucieka się szybko i bezszelestnie od niego. Dobrze, dobrze, dla Ciebie dobrze...
Gimnastyka: i raz, i dwa, i trzy, i cztery, tak do dziesięciu, piętnastu, stu milionów. To bez znaczenia przecież nieistotne. Nieważne detale zaprzątają i zawracają mi głowę dookoła i jak się skupić kiedy ta biega mi w koło. Niczym w koło Macieju nawet czasem. Nie widzisz boś ślepy był już zanim przejrzałeś. Dlatego przejrzałeś na ślepo. Ślepotą, niewidzeniem, zakłamaniem, zafałszowanym patrzeniem spoglądasz i jęczysz przez to, że prawdy nie widać. Ile w tym prawdy widzisz? Nic prawie. A dlatego bo prawda to jest, a tyś ślepy nie ujrzysz jej. Względność postrzegania rządzi pojmowaniem. Postrzegam jednostronnie i pojmować muszę tak samo. Nie muszę znaczy, ale pojmuję. Bo da się inaczej. Da się dwustronnie, trójstronnie, wielostronnie nawet. Wygodnie jednak zawsze było tak schematycznie łatwiej. Odpływam w myślosłowopotoku, utopiłem się już. I przyświecaj mi słońce zielone - życiodajne. Chlorofilu pożywny wypełniaj mnie jak już zacząłeś. A Ty! Ciało! Stawaj się słowem jakżeś się już stawało - zawsze.

komentarze [ 2] Chcesz skomentować utwór? Zaloguj lub zarejestruj się


Copyright by miastopisarzy.pl