| Pomóż nam w promocji: |
Jeśli podoba Ci się ten serwis, lubisz czytać i pisać wiersze i opowiadania oraz jeśli prowadzisz stronę lub bloga - pomóż nam w promocji! Wystarczy, że zamieścisz poniższy link: <a href="http://www.miastopisarzy.pl" target="_blank">wiersze </a> Dziękujemy! Administracja miasta.
|
|
| Gdzież to prawdziwe życie? |
Nadszedł poranek i jak kat odciął marzenia senne od rzeczywistości,
Dostrzegając jutrzenkę, widzę swą marność, dowód mojej słabości,
Wkrada się światło, na które nie czekałem, promienie jakże smutne.
Jeszcze żyje! Znów nie przerwałem tego obłędnego cyklu, to okrutne.
Codzienne zmagania, oby zachodu chwila zbytnio się nie odwlekła.
Uchylam powieki, wstaję, niczym skazaniec prowadzony do piekła,
Na oślep szukam dobra, ciepła szukam. Pustka, nigdy nie znajduję!
Pewność, że i dziś nic się nie zmieni! Raczej szaleństwa zakosztuję.
Nie ma dobra, przynajmniej ja go nie dostrzegam! Pustka codzienność!
Ograbia z nadziei, z wizji ograbia, jak przeciwstawiać się tej szarości?
Omotała mnie jak kanianka łodygę słabą, dusi, soki chytrze wypija,
Nie pozostawia mi nic, powala z każdym dniem, wolniutko, ale zabija.
Gdzie to obiecane życie, na które czekałem, może się z nim minąłem?
To na nic, nie będzie pokoju, który widziałem, gdy oczy zamknąłem!
Nigdzie go nie ma, nie było i już nigdy prawdziwego życia nie będzie.
Bez nadziei, płonnych złudzeń! Koszmar! Po cóż szukałem wszędzie?
|
|
|
|
|