blogi dodatki na bloga avatary winogrona muzyka na bloga odchudzanie obrazki tapety ogrzewanie basen
wiersze   zarejestruj swój dom wiersze
wiersze opowiadania

wiersze, opowiadania, wierszyki

LOGOWANIE:
nie pamiętam hasła
menu podręczne:
Pomóż nam w promocji:

Jeśli podoba Ci się ten serwis, lubisz czytać i pisać wiersze i opowiadania oraz jeśli prowadzisz stronę lub bloga - pomóż nam w promocji! Wystarczy, że zamieścisz poniższy link:

<a href="http://www.miastopisarzy.pl" target="_blank">wiersze </a>

Dziękujemy! Administracja miasta.

wyszukiwarka:
polecamy serwisy:
Zabójstwo Jezusa C. (rozdz. II)
Rozdział II

„Ciągle pada, ludzie biegną,
bo się bardzo boją deszczu…
Stoją w bramie ledwie się w tej bramie mieszcząc…”
~Czerwone gitary


Wychodzę do pracy przepełniony stanowczością. Jak zwykle po kieszeniach szukam kluczy do samochodu i kiedy stojąc w progu, zdaję sobie sprawę, że znów swoją podróż rozpocznę czekaniem na busa… Trafia mnie szlak. Zamykam drzwi i zbiegam po schodach. Na zewnątrz uderza mnie hałas tętniącego życia.
- To miasto nigdy nie śpi – myślę, patrząc na przejeżdżające samochody. Powinienem skręcić w prawo na dworzec autobusowy, idę jednakże w przeciwnym kierunku. Może dziś nie pójdę do pracy? A może w ogóle rzucę to wszystko w pizdu?! Nie sądzę, by ktoś za mną tęsknił. Na magazynie pracuje czterdziestu pięciu chłopa. Totalna dzicz, która pakuje sprzęt do pudełek i wrzuca na odpowiednie markety. Potem markety są sprawdzane, odfajkowuje się braki, dorzuca potrzebny sprzęt, skleja pudełka. Pracujemy na dwie zmiany. Pierwsza zaczyna od szóstej rano. A druga o czternastej. Robimy osiem godzin. Czasami dłużej. W szczególności ta część osób, która ma chęć zarobić. Dodatkowe godziny, to dodatkowa kasa. Im lepiej pracujesz, tym masz większe szanse na premię. Chyba, że jebniesz się w dokumentacji. Biurokracja pochłania najwięcej czasu. Musi się być dokładnym. Pomylisz się raz, a o premii możesz pomarzyć. I gdyby to była jakaś tam stówa, nikt by na to nie zwracał uwagi. Jednak w naszej branży premia wynosi trzysta pięćdziesiąt złotych, dodając do tego dodatkową kasę za nadgodziny i to marne dwa tysiące. Taaak. Człowiek może uważać, że jednak nie ma najgorzej. Sam na koncie miałem jakieś sześćdziesiąt tysięcy. Z naciskiem na miałem. Kiedyś. Dawne dzieje. W moim świecie wszystko świeci pustkami. Tak jak i lodówka, i skrzynka pocztowa… Chociaż nie. Ostatnio dostałem list z banku. Uroczyście obwieszczono mi, że mam zero na koncie. Cóż za nowość.
Jest dwie po piątej. Za dziesięć minut powinienem siedzieć w busie, taszcząc swój tyłek na magazyny. Nie chce mi się. Cholernie nie chce mi się powtarzać wczorajszego schematu dnia.
- Niech to jasny kurwa szlak – klnę pod nosem, czując jak cały moknę. Zachciało się Panu Bogu puścić ulewę właśnie wtedy, gdy nie mam parasola ani kurtki przeciwdeszczowej oraz zupełnie nie wiem, co ze sobą zrobić. Oczywiście zamiast nałożyć soczewki, ubrałem okulary, które jak na złość nie są wyposażone w wycieraczki. No nic. Biegnę na pobliskie osiedle, by ukryć się pod zadaszeniem. Może ta ulewa przejdzie za kilka minut.
- Jest pan cały mokry – słyszę ociężały, chrapliwy głos za plecami. Odwracam się, upewniając, że głos ten mówi do mnie. Trochę to idiotyczne stwierdzenie, że jestem mokry. A jaki kurwa mam być, jak nic na niebie i ziemi nie zapowiadało takiej burzy? Patrzą na mnie błękitne oczy siedemdziesięciolatki.
Myślę sobie: - Boże, jakiś moherowy beret będzie mi teraz prawił kazanie, że stercze jak ten debil na ich klatce. Kurwa! Żyć, być, nie umierać.
Mrukliwie odpowiadam: - Jak widać – i odwracam się tyłem do starszej pani, dalej wpatrując w błyskawice.



KONTAKT:
sreberko20@autograf.pl
http://eyesofsoul.blog4u.pl/


komentarze [ 3] Chcesz skomentować utwór? Zaloguj lub zarejestruj się







Copyright by miastopisarzy.pl