wiersze   zarejestruj swój dom wiersze
wiersze opowiadania

wiersze, opowiadania, wierszyki

LOGOWANIE:
nie pamiętam hasła
menu podręczne:
Pomóż nam w promocji:

Jeśli podoba Ci się ten serwis, lubisz czytać i pisać wiersze i opowiadania oraz jeśli prowadzisz stronę lub bloga - pomóż nam w promocji! Wystarczy, że zamieścisz poniższy link:

<a href="http://www.miastopisarzy.pl" target="_blank">wiersze </a>

Dziękujemy! Administracja miasta.

wyszukiwarka:
polecamy serwisy:
Z dużej chmury mały deszcz
Boom na Internet spowodował globalną miniaturyzację, w sferze przepływu informacji. Stał się błyskawicznym i wygodnym kompendium edukacyjno - rozrywkowym .Jednak nie ma róży bez kolców, i do tej beczki miodu musiała się wkraść łyżeczka dziegciu.

Lawina wiadomości zasypująca zmysły przeciętnego zjadacza chleba, to w znakomitej większości troglodyczna, nachalnie klonowana w nieskończoność szmira, podretuszowane peany święcie przekonywujące, o najwyższej jakości oferowanych dóbr. Równie szybko jak niechciane ogłoszenia wciskają się namolnie w nasze skrzynki odbiorcze, niemal natychmiast padają ofiarą eksterminacji klawisza Delete lub kosza na śmieci. Bo ileż można wałkować do mózgownicy zalety tego samego modelu odkurzacza, samochodu? Człowiek pragnie odskoczyć od tej błazenady, i dla odprężenia delektować się, dajmy na to, nowiusieńkimi superprodukcjami filmowymi.

I tu jest pies pogrzebany. Owszem, na pierwszy rzut oka uświadczymy niebagatelny pułap najnowszych efektów specjalnych, wygenerowanych przez superkomputery. Z ekranu wylewają się wodotryski przerażających wybuchów, ferie barw, zapierające dech w piersiach skalą scenerie. Chwilowe zauroczenie prędzej czy później minie, i pod strzechy widz weźmie sedno filmowego abecadła – fabułę idącą w parzę z przekonywującą grą aktorów.

Z tym sprawa ma się dużo mniej emtuzjastycznie. Odbiorca ma wrażenia deja vu – jest święcie przekonany, że gdzieś to widział, że już nakręcono obraz o czymś takim. Reżyserzy nie palą się do sprostowania tego zarzutu. Mnożą się kontynuacje, nowe wersje starych arcydzieł, przedstawianie od podszewki losów legendarnych bohaterów. Efekt jest łatwy do przewidzenia. Naznaczona pieczątką kultowości klasyka, na siłę wskrzeszana przez amatorszczyznę, żerującą na jej marce w konsekwencji rodzi pokraczny zlepek przerostu formy nad treścią, chałtury i jałowej pustki autora. Profanacja dzieła nie daje mu przeważnie animuszu, atrakcyjnego face liftingu, nowej świeżości. To rozpaczliwie i żenujące żerowanie na annałach sztuki filmowej, zapchajdziury tuszujące indolencje pomysłodawcy, ładnie zapakowane w kolorowe, krzykliwe opakowanie. Paradoksalnie to pudełko ma większą wartość, niż film w nim zawarty.

No dobrze, może aktorzy ratują niskich lotów ,, dzieło ‘’ od kompromitacji? Tak, lecz w głównej mierze stara gwardia. Demoniczny, majestatycznie odgrywający kiełkujące studium zła, szaleństwa i zepsucia Jack Nicholson ( przeszedł samego siebie w ,, Lśnieniu ‘’ ) bądź Al Pacino grający rolę prostackiego, grubiańskiego brutala Tony ‘ ego Montana - pierwszoplanową personę ,, Scarface’’. To wyższa szkoła jazdy. Wodzireje, showmani dający niezapomniany popis swoich fenomenalnych umiejętności, idących w parze z obezwładniającą charyzmą, naturalnością wcielania w odgrywane postaci, autentycznością płynnego wtapiania w otoczenie. Liderzy ratujący kiepski scenariusz, odciągający uwagę widza od wad i niedoróbek czarując talentem i elastycznością. Zaś w wiekopomnej produkcji stanowiący przysłowiową wisienkę na torcie.

Młodsi koledzy po fachu - z małymi wyjątkami - nie mogą się równać uznanym sławom. Są sztuczni, prostolinijni, przewidywalni, sztywni. Są manekinami nadrabiającymi niedostatki w rzemiośle urodą, ekstrawaganckim zachowaniem - prezencją dobrze wyglądająca na okładkach brukowców, reklamach, w kuluarach skandali i sensacji. By tylko utrzymać się na fali zainteresowań dziennikarskich kamer i fleszy. Producentom to nie przeszkadza, by tylko liczba zer na koncie ich satysfakcjonowała. A sztuka i warsztat? Od tego jest teatr, opera. Ludzie chcą kiczu to go mają, prawa wolnego rynku są bezwzględne. Popyt nakręca podaż.

Być może przesadzam, i dopadła mnie chwilowa chandra zasłaniająca widok na ewentualne ewolucje w kinie. Albo po prosty doszliśmy do momentu, że wymyślenie czegoś absolutnego nowego, przełomowego zakrawa na cud. Że zielony ogród innowacyjności nadmiernie eksploatowany, zamienił się w skutek erozji w martwe i ponure pustkowie. Filmowcy nie widząc szans na wykrzesanie nowych pomysłów, odgrzewają stare kotlety, serwując je na srebrnej tacy. A co będzie dalej czas pokaże.

Oczywiście, to głównie bolączka Hollywood. Kręci się ,, z głębią ‘’ filmy europejskie, azjatyckie. W rezerwie mamy repertuar kina niezależnego. A jeśli i im studnia z nowinkami pewnego dnia wyschnie? I widmo ,, plastikowych czasów ‘’ w schemacie praca – kariera – konsumpcja zdominuje ludzkie życie? I obecna generacja nie wpisze się złotymi literami spektakularnych dokonań w księdze pamiątkowej dziejów, jak przodkowie piramidami, barokowymi budowlami, erą lotnictwa etc? A może to czas posuchy, chudych lat i za progiem czeka róg obfitości z hucznym renesansem kina, muzyki itp.

To tylko gdybanie, hipotezy, lecz nie napawa entuzjazmem przyszłość bez równowagi humanizmu, z rozwojem technologicznym. Owszem, można bez tego żyć, ale czym że wtedy będziemy się różnić od robotów – maszyn bezdusznie realizujących polecenia nie zastanawiając się czemu, i po co to robią? Zagonioną masą bez uczuć wyższych, beznamiętnymi połykaczami płytkich, że tak powiem zachcianek.

XX wiek – stulecie wojen. Okres niepokojów i litrów przelanej krwi. Zostawił jednak po sobie w schedzie w kronikach Einsteina, Tesle, Gagarina, braci Wright, Lema a nawet przeklętą brać dyktatorów, pamiętając ma się rozumieć o ich licznych zbrodniach i przewinieniach. Ich nie musiano rozpaczliwie windować na Olimp popularności. Mieli w sobie to ,, coś ‘’, błysk w oku, energię ciągnącą świat i masy do przodu, ku nowym wyzwaniom, problemom. Stanowili lodołamacze epoki, kruszące starte schematy, bariery, ograniczenia. Dziś cierpimy na niedobór permanentnych oficjeli. Gości z ikrą, pasją, dalekowzrocznością. Albo czas herosów, ikon odszedł do lamusa i postęp rozproszy się na ramiona zastępów jednostek złączonych w kolektywny organizm. I im przyjdzie przeskoczyć poprzeczkę ustanowioną wysoko przez przodków.



komentarze [ 0] Chcesz skomentować utwór? Zaloguj lub zarejestruj się


Copyright by miastopisarzy.pl