wiersze   zarejestruj swój dom wiersze
wiersze opowiadania

wiersze, opowiadania, wierszyki

LOGOWANIE:
nie pamiętam hasła
menu podręczne:
Pomóż nam w promocji:

Jeśli podoba Ci się ten serwis, lubisz czytać i pisać wiersze i opowiadania oraz jeśli prowadzisz stronę lub bloga - pomóż nam w promocji! Wystarczy, że zamieścisz poniższy link:

<a href="http://www.miastopisarzy.pl" target="_blank">wiersze </a>

Dziękujemy! Administracja miasta.

wyszukiwarka:
polecamy serwisy:
Gdzie byłeś Boże....

Nauczyłem się alkohol pić

bo koledzy też już trochę pili

musiałem na równi z nimi żyć

no bo i rodzice też tak żyli.



Jak się pali kuzynka mi pokazała

powoli wciągałem się w ten świat

matka w twarz mi za to dała

lecz ja polubiłem ten szary kwiat.



W szkole średniej zażywałem narkotyki

w swoich marzeniach odpływałem

jaki wtedy człowiek był dziki

i niczego już nie żałowałem.



Za parę groszy ludzi okradałem

bez używek nie da rady żyć

i organizmowi działkę dałem

bo bez niej jak wilk musiałbym wyć.



Na dno powoli się toczyłem

bo życie moje rozbite było

wyjścia byle jakiego szukałem

dla mnie nic już nie znaczyło.



Snując się ulicą Pierwszego maja

koło kościoła Garnizonowego

mijała mnie dzieci głośna zgraja

i ja sam bez sensu żadnego.



I wtedy idąc powoli przed siebie

nie wiedząc co zrobić z sobą

wielki błysk zobaczyłem na niebie

i głos "Chcę porozmawiać z tobą".



Rozejrzałem się powoli dookoła

nie widząc nikogo, kto to mówi? zapytałem

nie wiem dlaczego wszedłem do kościoła

i znowu ten głos usłyszałem.



To ja Bóg twój, mówię do ciebie

toniesz w grzechach swoich

Widzę że jesteś w wielkiej potrzebie

bo nie rozumiesz przykazań moich.



A więc rozpocznij rachunek sumienia

co zrobiłeś dobrego w życiu swym

lecz żaden ten fakt nic nie zmienia

grzech był na każdym kroku twym.



Czego tylko się tknąłeś w złość zamieniałeś

bez względu na porę marnego twego życia

zaraz każdy błąd w życie wprowadzałeś

naprawdę nie masz nic do ukrycia?



Czy rozumiesz pierwsze przykazanie

treść tego zdania bardzo prostego

nie i dlatego dostajesz od życia lanie

bo miałeś boga i to nie jednego.



Drugie przykazanie często używałeś

na ogół nie w wielkiej potrzebie

Moim imieniem twarz sobie wycierałeś

słyszysz jak mówię do Ciebie?



Teraz trzecie przykazanie Moje

pamiętaj abyś dzień święty święcił

a ty niszczyłeś zdrowie swoje

zamiast do kościoła, do knajpy żeś skręcił.



Jak byłeś mały rodziców słuchałeś

dla ciebie święte były ich słowa

teraz o nich całkiem zapomniałeś

bo jak może myśleć twa chora głowa.



Nie zabijaj wciąż to powtarzałeś

a ty dla siebie byłeś już katem

dla wszystkich litości nie miałeś

mściłeś się nawet nad swoim bratem.



Nie cudzołóż to kolejne przykazanie

a ty wszystkie kobiety z próżności miałeś

i nie wiedziałeś co to rozczarowanie

bo potem każdą w nie pamięć puszczałeś.



Nie kradnij ten zakaz nabiera

znaczenia zupełnie nowego

on uczciwym niczego nie zabiera

a ty ludzi okradałeś do upadłego.



Kolejnego przykazania też nie pojmujesz

"chcąc jakoś żyć" ludzi oczerniałeś

kłamstwem życie każdemu rujnujesz

bardzo dziwne pomysły miałeś.



Podstępnie uwiodłeś żonę brata

jej serce ohydnie posiadłeś

w twej głowie pustka kołata

i czemu tak dziwnie zbladłeś.



A na koniec jakby tego mało miałeś

skradłeś dom, rodzinę i wszystko wkoło

to ostatnie przykazanie które słyszałeś

dlaczego teraz jest tobie nie wesoło?



Wszystko co mówię też jest święte

całego dekalogu nie rozumiesz

dla ciebie wszystko jest niepojęte

bo w złą drogę życie swe suniesz.



Słuchałem i powoli pojmowałem

od Boga odsunąłem się daleko

a swoje życie tanio sprzedałem

prawie zamykając za sobą czarne wieko.



Słowa Boga w głowie głęboko utkwiły

je tak bardzo, jak nigdy zrozumiałem

ciemne zakamarki na światło otworzyły

i jedno pytanie zadać chciałem.



Gdzie byłeś Boże mój?

z wielkim żalem do Ciebie wołam

gdy rozbijałem żywot swój

i czy jeszcze żyć normalne zdołam?



Wybiegłem z kościoła jak dziecko rozpłakane

a w sercu wreszcie coś ciepłego drgnęło

tak więc życie nie jest jeszcze sprzedane

i to ciepło przed dnem mnie cofnęło.



Biegłem ulicami bojąc się straty

i w oddali dom rodzinny ujrzałem

bałem się że nie zobaczę Mamy i Taty

z nimi pierwsze kroki tu stawiałem.



Ukląkłem przed drzwiami i zapukałem

moje serce jak pociąg dudniło

na otwarcie i proszę czekałem

spojrzenie gdzieś w podłogę się wbiło.



Ręce do pacierza zniszczone się zwarły

zaskrzypiały i otworzyły się drzwi

drżące ręce po mojej głowie potarły

a ja wyszeptałem, kochana Mamo przebacz mi.



A oczy moje zalane łzami

i nadal wpatrzone w podłogę

i słowa Mamy, mężu zobacz kto jest z nami

kochani rodzice, czy ja wejść mogę?



Wejdź synu do mieszkania

gdzie ciepło rodzinne nadal trwa

bo mamy dużo do porozmawiania

i ukojenie rozbitemu sercu da.



Wszedłem do mieszkania przytulnego

gdzie nad ewangelią Tato pochylony

ujrzałem szron na głowie jego

Ojcze to ja, Niech będzie pochwalony.



Reszta w gardle się zatrzymała

łzy z żalu po policzkach spływały

Mama talerz gorącej zupy podała

a ja dalej stałem jak otępiały.



Kochani rodzice do Was przybyłem

z wielką prośbą o przebaczenie

przeciw wam okrutnie zgrzeszyłem

przysięgam że od tej chwili się zmienię.



W kilku zdaniach wszystko opowiedziałem

czas który bezpowrotnie zgubiłem

jak piękne chwile tanio sprzedałem

i jak strasznie w życiu nagrzeszyłem.



Mój tatulo wstał po dłuższej zadumie

Bóg zatrzymał nas i wskazał nam drogę

bo wiesz że On kochać umie

idź przeproś brata bo ja pomóc nie mogę.



Opuściłem dom w dobrą stronę ustawiony

myślałem nad słowami tatula mojego

ciepłym słowem jestem pokrzepiony

a wcześniej nie umiałem nieść krzyża swojego.



Zamyślony po śniegu się posuwałem

i już brata domu zobaczyłem drzwi

a za nimi ciepło jakieś wyczuwałem

no właśnie a czy on wybaczy mi?



Ukląkłem w kąciku niezmiernie zakłopotany

myśli szybko przez głowę się przesuwały

jak zrealizować ten czek zaufania od Boga dany

i przeprosić osoby które prze zemnie płakały?



W alejce rodziców moich zobaczyłem

a za nimi teściowie szli brata mojego

im też wielką krzywdę wyrządziłem

to kolejna kartka z mego świata grzesznego.



A kiedy wszyscy weszli do domu

jakby prądem porażony nadal stałem

spojrzeć w oczy nie mogłem nikomu

tak szczerze przeprosić wszystkich chciałem.



Przepraszam Ciebie kochany bracie

przepraszam kochającą ciebie żonę twoją

przysięgam przy Mamie i Tacie

przyjmij wyciągniętą do zgody rękę moją.



I z radia usłyszałem "W śród nocnej ciszy"

i wszyscy domownicy zaśpiewali

wiem że mój głos Bóg dobrze słyszy

dziękuję Tobie że oni mi szansę dali.



Boże dziękuję że mnie zawołałeś

swego serca szeroko otwarłeś drzwi

dobroć swą dzisiaj mi pokazałeś

z wszystkich sił moich, dziękuje Ci.



Za powrót do życia wszystkim dzięki

postaram się innym pokazać źródło mocy

aby ich nie dręczyły te straszne męki

i opuściły szybko jak kamień z procy.



Przez moc Jezusa Nowo Narodzonego

wielu zatrzyma ten pociąg grzechu

każdy niech zacznie od życia nowego

tak normalnie i bez pośpiechu.



Bijąc się w pierś rozgrzebując mój zawiły los

Boże bądź miłościw dla mojej grzesznej duszy

proszę opróżnij moich grzechów wielki trzos

abym z czystym sumieniem w nową drogę ruszył.



Nowy rok rozpocząłem od ciężkiej pracy

nie tylko nad ciałem ale i nad duszą moją

nową szansę dostałem jak na tacy

dziękuję Ci Boże za poradę Twoją.



Teraz w życiu mam nowe zadanie

takie, które kiedyś opuściłem z głupoty

rozpoczynam wypełniać wielkie wyzwanie

bo trzeba zabrać się szczerze do roboty.



Jak trudno pokonać ludzkie zaniedbania

w których jest duże ziarno zwątpienia

to jak bez proszku brać się do prania

i mieć później bieliznę bez brudu cienia.



Wszelkie modlitwy moje to prośba i pokuta

bo chce naprawić wszystko co zniszczyłem

w życiu nie można chodzić bez jednego buta

a ja przez głupotę prawie Boga mego opuściłem.
komentarze [ 1] Chcesz skomentować utwór? Zaloguj lub zarejestruj się


Copyright by miastopisarzy.pl