wiersze   zarejestruj swój dom wiersze
wiersze opowiadania

wiersze, opowiadania, wierszyki

LOGOWANIE:
nie pamiętam hasła
menu podręczne:
Pomóż nam w promocji:

Jeśli podoba Ci się ten serwis, lubisz czytać i pisać wiersze i opowiadania oraz jeśli prowadzisz stronę lub bloga - pomóż nam w promocji! Wystarczy, że zamieścisz poniższy link:

<a href="http://www.miastopisarzy.pl" target="_blank">wiersze </a>

Dziękujemy! Administracja miasta.

wyszukiwarka:
polecamy serwisy:
książka o piratach pod tytułem Zaczarowany Powóz
Paweł Adam Sekuła

Zaczarowany Powóz

części pierwsza

poszukiwanie zaczarowanego powozu



Rozdział pierwszy

Prolog

Dawno temu za morzem spokojnym na wyspie

piratów na Tortudze mieszkał jeden pirat który lubił

podróżować i szukać skarbów co przynosiło mu duże

zyski ponieważ zawsze trafił na jakiś słabo uzbrojony

statek kupiecki (najczęściej Hiszpańskie Galeony

wypełnione złotem) a na imię miał Paweł Sekuła

pochodził z Polski z województwa Śląskiego z miasta

Cieszyn miał taki zwyczaj zawsze jak pokonany statek

był silniejszy i szybszy to go brał a przeciwnikom

dawał stary statek ale nie uzbrojony a ładunek

przenosił z starego na nowy. Bardzo lubił też słuchać

szant i opowieści o skarbach na (według innych)

nieistniejących wyspach na oceanie spokojnym.

Pewnego dnia odkrył dziennik swojego wujka notatek

o zaczarowanym powozie. Słyszał kiedyś o tym

przedmiocie ponoć miał moc spełnienia życzeń i

strzegło go niepokonane plemię Indian które tylko

mogła przekonać do poddania się tylko strach wtedy

przypomniał sobie że to plemię nie widziało (według

legend) nigdy nie widziało broni palnej więc

postanowił to wykorzystać.

Rozdział drugi

Przygotowania do podróży

Następnego dnia zaczął przygotowania do wyprawy.

Zakupił dużo potrzebnych rzeczy:

1.żywność

2.Rum

3.słodką wodę

4.100 najlepszych Armat na swoją fregatę

wojenną

5.Kule do armat 666000 tys bomb

6.proch (66 beczek na Armatę)

7.amunicje do muszkietów i garłaczy

(2220000000 kul kalibru 45mm) i (644 000000

kul do garłaczy kalibru 4,5 mm)

8. broń (322 rapiery mistrzowskiej ręki) (222

muszkiety skałkowe) i (644 garłacze)

9.nowe żagle i liny

10. Mapy morskie oceanu spokojnego

11. 840 ( jedno litrowych) beczek z grogiem

12. 111111tys worki z kawą

i wyruszył na swojej fregacie w drogę.

Rozdział trzeci

sztorm i kraken

5 dni po opuszczeniu portu złapał ich sztorm wszyscy

byli zajęci ratowaniem statku i pilnowaniem żeby

słona woda nie dostała się do beczek z wodą pitną i

prochem bo inaczej nie nadawał by się już do obrony i

przekonania Indian. Woda lała się przez każdą

szczelinę nawet kapitan pomagał załodze wylewać

wodę za bortę i nagle wielka fala przykryła na

sekundę statek dobrze że wszyscy się trzymali bo

inaczej by ich zmyło z pokładu i by w najgorszym

wypadku zginęli a w najlepszym wyrzuciło gdzieś na

bezludnej wyspie a tam umarli by z starości, głodu

lub w możliwym trzęsieniu ziemi ale na szczęście nikt

nie wyleciał za burtę. Sztorm trwał cały dzień i

dopiero pod wieczór zaczął się uspokajać i skończył

się i nagle statek o coś zahaczył to było podejrzane

ponieważ na środku oceanu mogła to być tylko jedna

istota. Nagle kapitan krzyknął wszyscy na stanowiska

bojowe wszystkie wachty do dział to kraken .

Rozdział czwarty

Bitwa i koniec krakena

wszyscy byli już w gotowości bojowej kapitan kazał

czekać na sygnał. Ogromne macki potwora zaczęły iść

do góry po burcie. Ludzie czuli zarazem strach i

odwagę ponieważ wiedzieli że kapitan ich nie opuści

no i że jak im się uda to będą mieli dużo żywności i za

oszczędzą pieniędzy a najważniejsze co czuli to chęci

przetrwania choć wiedzieli że wielu polegnie i że do

nocy będą musieli się utrzymać ponieważ kraken nie

widział po ciemku i nie czół niczego (przynajmniej

według legend) i nie mógł walczyć. Na szczęście noc

przyjdzie szybko będzie dobrze pocieszał ich kapitan.

Macki były na dobrej wysokości a ich krytyczne

punkty przy lufach armat więc kapitan rozkazał dać

ognia z wszystkich dział a załoga najpierw z

muszkietów a następnie z garłaczy i kraken uciekł

ponieważ zapadła już noc. Załoga pozbierała części

jego macek i zjedli z smakiem na kolacje.

Rozdział piąty

planowanie gruntowny remont statku

Następnego dnia szybko oddalili się od miejsca bitwy

ponieważ wiedzieli że jeśli kraken żyje to nie będzie

dobrze. Kapitan ocenił straty:

Straty w załodze jedenastu ludzi zostało trzystu

trzydziestu trzech w najbliższym porcie uzupełnimy

zniszczenia statku jeden złamany maszt naprawimy na

pierwszej lepszej wyspie zapisał w dzienniku

pokładowym kapitan. Na następny dzień dopłynęli do

jakieś nieznanej wyspy. Było tam dużo drzew z

każdego rodzaju. Kapitan Paweł powiedział

podpłyńcie jak najbliżej się da ja muszę coś sprawdzić

i poszedł do kajuty otworzył dziennik wujka i

przeczytał cały jeszcze raz dokładniej i gdy skończył z

radości aż podskoczył z krzesłem i wybiegł na pokład

i zawołał z radością zrzucić kotwice jesteśmy na

miejscu. Załoga zawołała hura hura niech żyje kapitan

Paweł.

Rozdział szósty

schodzimy na ląd

Na lądzie kapitan wziął zrobioną według wskazówek

wujka mapę i opowiedział załodze całą legendę z

szczegółami i kazał szykować worki na złoto klejnoty

rubiny kryształy i korale tylko przestrzegł ich że by na

jego rozkaz tylko strzelali i tym co on każe lądować

broń inaczej Indianie ich zabiją a bronić się tylko w

ostateczności i nie robić żadnych głupot i powiedział

że zaczarowanego powozu nie wolno z tond zabrać

ponieważ spadnie na nich klątwa i zaatakują ich

szkielety zmarłych strażników a teraz wszyscy macie

odpocząć żeby nabrać sił przed wędrówką i kazał

znieść z statku żywności worki z kawą wody już nie

było więc rum i grog dla tych których męczył

szkorbut i kazał ustawić straże i powiedział nie

wiadomo co oprócz Indian tu jest a sam wziął i

przestudiował mapę wyczyścił pistolet muszkiet i

rapier, zjadł kolacje i poszedł spać nie zapominając o

środkach bezpieczeństwa miał przy sobie całe

uzbrojenie a ponieważ jego mógł obudzić nawet

najcichszy ruch tego kto wchodził do jego namiotu

lub kajuty lub tego kto pod nie podchodzi.

Rozdział 7

Wyprawa odkrycie wioski

Kapitan obudził się o świcie jak miał to w zwyczaju

sprawdził ilość załogi na lądzie pamiętając że na

statku zostawił stu jedenastu ludzi więc wiedział że na

lądzie miał dwustu dwudziestu dwóch ludzi policzył

liczba się zgadzała a wartownicy pili kawę którą dla

nich oszczędzał i wartownicy pili kawę którą dla nich

oszczędzał i wartownicy zmieniali się według planu

tego co zawsze że co godzinę zmiana poszedł do nich

i zapytał się czy nic się wydarzyło a oni odpowiedzieli

że słyszeli dużo zwierząt a nawet jakieś dziwne głosy

podobne do dinozaurów z gatunku „Dinornisów

stirtonisów”. Kapitan pomyślał jednak nauka nie

poszła na marne i kazał sprawdzić czy wszyscy są

żywi sam też się do tego zabrał i na szczęście wszyscy

zdj 6 Dorminis Stroni

byli cali obudził ich i zapytał jak się czują sam też

sprawdził czy nic mu nie jest i rozkazał też sprawdzić

czy w zapasach czasem nie ma czegoś podejrzanego

lub dziwnego na szczęście nic lecz kazał sprowadzić

degustatorów (psy z statku) i dać im z każdej rzeczy

po jednej i jeśli nic im się nie stanie po godzinie to

znak że można zjeść jedzenie, po zjedzeniu wyruszyli

w drogę. Godzinę później byli już 5 kilometrów od

plaży według mapy byli niedaleko wioski tubylców.

Kapitan przypomniał im wczorajsze instrukcje i

przemienił je w rozkazy. 5 minut później doszli do

polany na której było to czego się najbardziej obawiali

czyli Dromornius Stirtoniusy a obejść można je było

tylko przez las który otaczał polane więc

postanowiono że podzielą się na dwie grupy po stu

jedenastu każda i obejdą i nakazał im nie palić fajek

ani cygar. Oczywiście wytłumaczył im że jak poczują

dym to zaatakują. Nawet nie mogli się wysikać

ponieważ to by było niebezpieczne dla grupy po

drugiej stronie ponieważ zaczęły by uciekać w

przeciwnym kierunku do dochodzenia zapachu i że

mają zachować cisze a jak chcieli rozmawiać to

szeptem. Po dziesięciu minutach obeszli polane i

ruszyli dalej. Kapitan powiedział im co by się stało

gdyby postąpili wbrew instrukcją i szli dalej aż nagle

zobaczyli wioskę w tym samym miejscu gdzie

wskazywała mapa. Upewnili się że w razie czego uda

im się wypalić z broni.

Rozdział 8

udane pokojowe przekonywanie Indian

W wiosce od razu ich spostrzeżono i wybiegli

wojownicy wraz z wszystkimi mieszkańcami wioski

żeby przyjrzeć się obcym przybyszom a dwóch z nich

podeszło bliżej najprawdopodobniej byli to szaman i

wódz (ponieważ byli najlepiej ubrani) i zaczęli

pokazywać rękami jakieś znaki. Kapitan od razu się

domyślił że to język migowy i kazał wypalić z

muszkietów i garłaczy i Indianie zaczęli im oddawać

pokłony. Załoga wraz z przywódcą uznali że się udało

przekonać.

Rozdział 9

wyprawa do jaskini z zaczarowanym powozem

Kapitan poprosił na migi o ugoszczenie załogi i

przygotowanie kolacji a przy okazji powiedział czego

szukają i poprosił o informacje na piśmie. Okazało się

że władają wszystkimi znanymi językami świata i

umiejętnością pisania w nich. Dowiedział się że

legenda dodatkowo że powóz może spełnić tylko trzy

życzenia ale tylko jeśli ma uczciwe serce kto go

dotknie a wiedział co robią jego ludzie ponieważ

umiał czytać w myślach. Wszystko wyjaśnił

następnego dnia załodze kapitan i przekazał

wszystkie informacje i przygotowali broń na wypadek

gdyby były tam dinozaury i wyruszyli w drogę. Po 5-

ciu dniach doszli do jaskini i niestety były tam

dinozaury a załoga zapytała się kapitana co robić.

Kapitan rozejrzał się i zobaczył rzekę płynącą i kazał

załodze pójść przed dinozaury i się wysikać. Poszli

więc ci którym się chciało i się wysikali. Gdy doniusy

uciekły i wpadły do rzeki (na szczęście umiały

pływać) poszli do jaskini.

Rozdział 10

znalezienie skarbu ale gdzie powóz

Szli już kwadrans aż zobaczyli dziwny blask i jak

podeszli bliżej a to co zobaczyli przerosło ich

wyobrażenia była tam góra złota diamentów pereł

rubinów sznury korali sznury pereł rubinów korali

klejnoty sztabki złota sztabki srebra i do tego rzeźby

wyroby ręczne broń ręczna biała i drzewcowa

naczynia z srebra i złota i jeszcze wiele takich

skarbów nie widzieli na oczy. Jedyne czego tam nie

znaleźli to zaczarowany powóz. Paweł spojrzał na

mapę i zobaczył że są dwie komnaty a na mapie jest

napisane że z skarbami nie wolno wejść do komnaty

zaczarowanego powozu więc postanowili że skarby

wezmą w drodze powrotnej a najpierw wypowiedzą

życzenia.

Rozdział 11

dojście do komnaty i wypowiedzenie życzeń

5 minut później dotarli do komnaty zaczarowanego

powozu. Stała tam tabliczka z napisem „zastanówcie

się o co prosicie bo być może już to macie” powóz nie

wyglądał szczególnie raczej jak zwykła karoca tyle że

zamiast koni były Serafiny z mieczami. W środku

była jeszcze jedna tablica a na niej było napisane „kto

wyniesie powóz ten zginie”. Wszyscy podchodzili i

prosili żeby kapitan był dalej taki uczciwy żeby mogli

być nieśmiertelni w historii świata i bogaci po wsze

czasy w końcu podszedł kapitan dotknął powozu i

poprosił żeby zawsze mieli takie szczeńcie jak na tych

poszukiwaniach oto żeby się życzenia załogi spełniły

jak o to prosili i żeby wszystko zawsze się udawało.

Jak wracali kapitan obiecał wodzowi że za dwa lata

wróci z swoją załogą i weźmie córkę wodza i zbuduje

na wyspie osadę a nawet miasto z zamkiem

obronnym. Tubylcy pomogli wynieść skarby z jaskini

i zanieść na fregatę a wcześniej naprawili ją dając jej

nowy maszt i załatali zrobione przez krakena dziury i

pożeglowali do domu.

Rozdział 12

kolejny sztorm i bitwa

zdj 7 serafin

zdj 8 Kraken

Trzy dni po odpłynięciu z wyspy zaczarowanego

powozu znowu złapał ich sztorm ale tym razem

słabszy niż poprzednio i tym razem nie przykryła ich

fala ale i tak zostali zaatakowani ale nie przez potwora

tylko flotę małych żaglowców którą zauważył jeden z

nawigatorów na bocianim gnieździe na szczeńcie

fregata wojenna którą płynęli (Niepokonana Polska)

była dobrze uzbrojona w działa 24-ro funtowe typu

kolubryny w liczbie stu a jedyną amunicje stanowiły

bomby więc kapitan wydał rozkaz do ładowania armat

garłaczy pistoletów i muszkietów oraz szykować broń

białą i drzewcową ponieważ planował abordaż dlatego

że mieli mniej żywności i załogi za dużo też miał

(gdyż połowa Indian do nich dołączyło) chciał

zdobyci wszystkie te statki na których jak sądził byli

niewolnicy z afryki do Ameryki do Hiszpańskich

dominiów. Nie tylko dla tego kazał atakować ale też

dlatego że te statki były z niemieckich i rosyjskich flot

handlowych które okupowały jego ukochany kraj

Polskę i przemieniając jego mieszkańców w

niewolników dla tego zaatakował i wygrał i zyskał

dodatkową załogę.

Rozdział 13

powrót do domu i szczęśliwe zakończenie

Po pokonaniu floty i uwolnieniu jeńców i zyskaniu stu

jedenastu polaków i trzydziestu trzech murzynów do

załogi rozpoczęli podróż do domu. Wyprawa na

wyspę trwała siedem dni pobyt trzy dni a powrót do

domu po licznych bitwach z Hiszpańskimi Galeonami

wypełnionymi złotem i niewolnikami i 5-ciu a w

każdej bitwie z dwoma liniowcami francuskimi na

których było dużo amunicji przeznaczonej na walkę z

piratami na wyspie Tortudze.

Koniec


komentarze [ 1] Chcesz skomentować utwór? Zaloguj lub zarejestruj się


Copyright by miastopisarzy.pl