| Pomóż nam w promocji: |
Jeśli podoba Ci się ten serwis, lubisz czytać i pisać wiersze i opowiadania oraz jeśli prowadzisz stronę lub bloga - pomóż nam w promocji! Wystarczy, że zamieścisz poniższy link: <a href="http://www.miastopisarzy.pl" target="_blank">wiersze </a> Dziękujemy! Administracja miasta.
|
|
| ***** |
- Szlag!!!
- Masz, weź chusteczkę.
Krew nie chciała przestać kapać z nosa. Zaczęło mu się już trochę kręcić w głowie. Zbyt długo to trwało.
- Przyłóż sobie trochę lodu.
- Skąd…?
- Zima! Zapomniałeś? Biało, śnieg, lód i takie inne…Nie jest tu z byt ciepło to szybko nie stopnieje. Jak coś to przyniosę Ci jeszcze.
Minął kolejny kwadrans, zanim przestał krwawić. Usiedli na zniszczonym materacu i patrzyli w bezchmurne, zimowe, nocne niebo.
- Chciałbym tam kiedyś polecieć.
- No…to byłoby coś.
- Boisz się prawdy?
- Nie. Ja się jej wstydzę.
Musisz zrozumieć, że nie wszystko jest dla Ciebie. Niektórymi rzeczami musisz się dzielić, innych nigdy miał nie będziesz. Musisz to zrozumieć, to jedyne wyjście. Na początku będziesz patrzył z zazdrością, potem nauczysz się nie patrzeć. Dystans, tego Ci potrzeba jeśli chcesz być szczęśliwy.
Nigdy nie będziesz nikogo kochał. Będzie Ci się wydawać, że jest inaczej. Jednak to uczucie przyniesie Ci tylko ból, więc wszystkimi siłami będziesz je tłumił. Może ktoś pokocha Ciebie, ale to bez znaczenia. Jedyne, co będziesz odczuwał to czysto zwierzęce pożądanie. Ludzi będziesz traktował za zasadzie zimnej kalkulacji. Jak najmniejsze straty, jak największe zyski. Chcesz być szczęśliwy?
Żadnych uczuć – to podstawa. Nie będziesz odczuwała bólu…Już nigdy! Ból innych Cię nie obchodzi. Liczysz się tylko Ty i tylko Ty będziesz się liczył. Zrozum. Musisz zrozumieć.
Niedawno stuknęło Ci oczko, choć zabawy w piaskownicy pamiętasz jakby to było wczoraj. Błąd… Nigdy ich nie było. Jesteś dorosły, odpowiedzialny. Tak właściwie to od trzech lat. Ale z każdym rokiem bardziej. Jesteś chory – to nałóg. Każdy nałóg jest chorobą, choć wielu chciało Ci wmówić, że tak nie jest, nie ten. Choroba ta jest niebezpieczna, choć z pozoru nie wywołuje żadnych skutków. Ale Ty to czujesz, Codziennie coraz mocniej. Uczucie to napawa Cię przerażeniem. Nic nie możesz zrobić. A może? Nie! Musiałbyś poprosić o pomoc. Wiesz, że tego nie zrobisz.
Wieczorami, coraz częściej w dzień, użalasz się nad sobą. Tak nie postępują ludzie tacy jak Ty. A może? Powinieneś działać, zrobić coś. Nie możesz. Jesteś słaby, za słaby. Spójrz prawdzie w oczy. Jesteś żałosny.
No więc masz te dwadzieścia jeden lat, i co? Dajesz ludziom siebie takiego, jakiego chcieliby widzieć. Błąd…Chciałbyś żeby tak było. Sam sobie wmawiasz, to czym i kim nie jesteś. Sam już nie wiesz. Kim chciałbyś być? Do czego prowadzi Twoje życie? Wyrzucasz te pytania jak najdalej od siebie. Ale one wracają. Nie masz sił. Twój nałóg Cię pożera, od środka. Tak jest najgorzej. Tego nie widać, ale Ty to czujesz. Dobrze znasz powiedzenie: największym kłamstwem diabła jest to, że potrafi ludziom wmówić, iż nie istnieje. Nie, tego też nie jesteś pewien.
Miałeś być szczęśliwy. Gdzie zgubiłeś swoje szczęście? Napij się, przypomnisz sobie. Przecież lubisz to. Kolejny błąd…Lubiłeś! Jesteś introwertykiem. Alkohol Cię rozluźnia, ale nie zawsze. W pewnych sytuacjach on nie pomaga. Więc co robisz?
Nie jesteś pewien, co jest prawdą a co nie. W pewne rzeczy chciałbyś uwierzyć w inne nie. Wybierasz. Wyrywkowo, na oślep, powoli po omacku. Mylisz się. Błądzisz, idziesz dalej. To nie ma sensu. A tylko chciałeś być szczęśliwy.
Nie radzisz sobie. To niedobrze. Znowu się nad sobą użalasz – jeszcze gorzej.
Krzyczysz. Pewnie jesteś pijany… Na pewno. Chciałbyś żeby Ci ktoś pomógł. Nie! Ależ tak, gdzieś głęboko tego chcesz, tylko boisz się skutków. Musiałbyś wyjść ze swojego schronienia, pokonywać trudy życia. Mówisz:
- I tak je pokonuje! – obracasz się obrażony.
Nie, Ty się ślizgasz.
Ktoś kiedyś Ci napisał, chyba w kartce na urodziny „…jeśli czegoś chcesz, to w miarę rozsądku i możliwości nie rezygnuj z tego tylko, dlatego, że wymaga to poświęcenia i wysiłku”. Pamiętasz. To Twój brat Ci to napisał i nie tylko to.
Płaczesz…To jak użalanie się. Jesteś żałosny.
Nie ma nikogo. Jest pusto. Tak Ci źle. Możesz to zrobić, nikt Cię nie zobaczy. Nigdy tego nie widzą. Twój nałóg. To już nie choroba, to Twoje życie. Przypomnij sobie jak na to mówią. „Odlot”, „jazda”, „orgazm”. Nie, to lepsze niż orgazm, lepsze niż, którekolwiek z tych określeń, bo to tylko słowa.
Znowu Ci się trzęsą ręce. Ktoś Cię kiedyś zapytał, dlaczego. Pamiętasz?Napewno. Skłamałeś:
- Ja tak mam. Odkąd pamiętam.
Nie prawda. Sięgasz pamięcią o wiele dalej. Nie martw się, pewnie pomyślała, że to z nerwów. Może miała rację.
Miało być tak prosto. W głębi duszy wiedziałeś, że nie będzie. Miałeś do wybory dwie drogi. A Ty co? A Ty kurwa poszedłeś na przełaj. Szlag…
- Chciałem…tylko…być szczęśliwy
- Co?...Ocknij się. Człowieku ocknij się
…
- Co?...Zemdlałem
- Chciałbyś, Człowieku myślałem, że się przekręcisz. Strasznie się trząsłeś i mówiłeś coś bez sensu
- Daj mi wody.
Usiadł. Drgawki minęły. Do czasu. Wypił herbatę, jeśli to coś parzone 100 razy można było nazwać herbatą. Poczuł się lepiej. Było już rano. Mroźno, bardzo mroź. Lubił jak było mroźno.
00:48
12kwiecień2007
|
|
|
|
|