blogi dodatki na bloga avatary winogrona muzyka na bloga odchudzanie obrazki tapety ogrzewanie basen
wiersze   zarejestruj swój dom wiersze
wiersze opowiadania

wiersze, opowiadania, wierszyki

LOGOWANIE:
nie pamiętam hasła
menu podręczne:
Pomóż nam w promocji:

Jeśli podoba Ci się ten serwis, lubisz czytać i pisać wiersze i opowiadania oraz jeśli prowadzisz stronę lub bloga - pomóż nam w promocji! Wystarczy, że zamieścisz poniższy link:

<a href="http://www.miastopisarzy.pl" target="_blank">wiersze </a>

Dziękujemy! Administracja miasta.

wyszukiwarka:
polecamy serwisy:
fragment
Śmiech przeszywa powietrze przynajmniej w promieniu kilometra. Śmiejecie się serdecznie. A Ty najbardziej, najgłośniej i chyba najszczerszej. Zjeżdżacie powoli krętą drogą. Nie pedałujecie, nie ma takiej potrzeby. Jest lekko… bardzo. Gdyby przy rowerach były skrzydła niechybnie fruwalibyście blisko słońca. Nawet bagaże już nie ciążą.
Cudowna górska wycieczka rowerowa. Miała opory przed tą wyprawą, ale w końcu się zgodziła. Musiałeś się napocić żeby ją przekonać. Dlaczego w końcu się zgodziła tego nie wiesz. Ale się zgodziła i to się liczy. Spakowaliście namiot, trochę ubrań, suchy prowiant i wyruszyliście. To tylko weekend, bagażu było niedużo, ale i tak ciążył przy wspinaczce po górskich szosach. Tak to się zaczęło. Teraz jesteście tutaj. Dokładnie nie wiesz gdzie, bo zgubiłeś orientacje. Ale jesteś facetem i nie przyznasz się do tego. Potem ukradkiem sprawdzisz mapę.
Jest już późne popołudnie, cienie się wydłużają. Myślicie o jakimś miejscu na nocleg. Rozglądacie się po okolicy. Ona zauważyła strumyk nieopodal jakiegoś gospodarstwa. Idziecie się zapytać czy możecie rozbić namiot. Starsza Pani, która właśnie przewiązywała krowy a która okazała się właścicielem tego skrawka ziemi zgadza się bez zastrzeżeń. Nawet się cieszy i zaprasza was na podwieczorek.
Placek wiśniowy smakuje jak nigdy. Kompot z gruszek wydaje się najlepszy na świecie. Zastanawiasz się czy to zasługa powietrza, wysiłku, towarzystwa czy czegoś innego. A może wszystkiego razem. Jecie wszystko do ostatniego okruszka. Jeszcze chwile rozmawiacie. Grzecznie przepraszacie, ale musicie rozstawić namiot. Zrozumiałe. Starsza Pani posyła wam ciepły babciny uśmiech, nieco tajemniczy i wraca do swoich zajęć
Mieliście problem przy rozstawianiu namiotu ale w końcu się udało. Oczywiście nie przyznajesz się, że nigdy tego nie robiłeś i zapewniasz, że problem polega na tym, iż nie spotkałeś się wcześniej z takim namiotem. Bzdura. Ona o tym wie, ale nic nie mówi. Uśmiecha się tylko. Od śmiechu zaczynają was boleć brzuchy. Przywiązujecie rowery do jabłonki. Bagaże rozkładacie w namiocie. Postanawiacie wykąpać się w strumyku.
Zapalacie małe ognisko. Nie smażycie kiełbasek ani nic takiego. Kolacje zjedliście w domu gospodyni. Teraz siedzicie i patrzycie jak ogień wesoło tańczy po szczapach drewna. Przewija Ci się przez myśl, że to taniec śmierci. Zaskakuje Cię ta myśl i szybką ją odpychasz. Opowiadasz dowcip i ona się śmieje. Robisz jej kolejne zdjęcie. Nalewacie sobie troszkę wiśniówki do kieliszków, którą podarowała wam gospodyni. Jak zapewniała robi najlepszą w okolicy. Istotnie jest bardzo dobra.
Na małym ekranie aparatu oglądacie zdjęcia z minionego dnia. Uwieczniłeś moment jak ona wpada do strumyka; ona jak Ty straciłeś równowagę zjeżdżając leśną ścieżką i potoczyłeś się parę metrów w dół. Na szczęście nic Ci się nie stało. Nawet obtłuczony bark przestał boleć. Robicie to co robiliście przez cały dzień: śmiejecie się.
Chyba jest już późno – myślisz. Światła w pobliskich domach pogasły. Ona usnęła oparta o twoje ramię. Podziwialiście gwiazdy i nawet nie zauważyłeś jak zasnęła. To nie tylko zasługa zmęczenia ale też alkoholu. Nie wypiła dużo i nic jej rano nie będzie. Ale cóż zrobiłeś to specjalnie. Wiesz, że po odrobinie alkoholu robi się inna. Nie to złe określenie. Bardziej otwarta… O już lepiej. Czuje się wtedy swobodniej i dobrze się z nią rozmawia. Lubisz to. Po prawdzie Ty tez nie jesteś super trzeźwy. Od paru minut popijasz z butelki małymi łyczkami i spoglądasz w górę.
Gwiazdy. Takie wyraźne, czyste. W mieście takich nie widać. Cudownie byłoby tu zostać – myślisz. Powoli, bez trosk, bez codziennej gonitwy. Kto wie, może nawet z nią. Przenosisz wzrok z gwiazdy na gwiazdę i powoli systematycznie zaczyna się rysować jej twarz. Przecierasz oczy. Jesteś zmęczony. Chyba pora spać. Zauważasz, że i butelka jest już sucha od środka. Rano ją odniesiesz i jeszcze raz podziękujesz.
Obudziła się. Popatrzyła na ognisko, potem na Ciebie.
- Chyba pora spać.
- Masz rację – ziewnęła- jutro długi dzień.
Podniosła koc z ziemi i zwinęła go w nieregularną kulę. Pocałowała Cię w policzek na dobranoc i powłócząc zaspanymi nogami weszła do namiotu.
Pozbierałeś rzeczy. Zgasiłeś ognisko i sam udałeś się spać. Nie zdziwiło Cię, że ona śpi na Twoim miejscu. Położyłeś się po drugiej stronie namiotu.
Nie zmrużyłeś oka. Zaczynało świtać a Ty nie zaznałeś ani minuty snu. Klniesz w myślach, że nie będziesz miał siły na jazdę. Trudno. Patrzysz w jej stronę. Przebudziła się. Nie pierwszy raz tej nocy. Chyba nieprzyzwyczajona spać w namiocie. Pyta, czy może położyć się koło Ciebie. Dlaczego nie? Leżycie. Czujesz jej miarowy oddech. Taki spokojny i miarowy. Ty już tak nie oddychasz. Słuchasz tego jak najpiękniejszej piosenki. Tracisz kontakt z rzeczywistością. Cudowne.
Przytula się do Ciebie i całuje. Jesteś zaskoczony ale odwzajemniasz pocałunek. Zaczynacie się kochać, namiętnie z pasją tak jak jeszcze nigdy żadne z was się nie kochało. Było w tym coś magicznego. Będziesz się potem nad tym zastanawiał ale nic to nie da. Teraz jest cudownie i tak mogłoby być zawsze.

Obudziło go wdzierające się przez okno słońce. Był trochę zdezorientowany, Powoli doszedł do siebie. Wydedukował, że musi być już popołudnie skoro słońce świeci w jego okno. Usiadł na łóżku. Sięgną po zegarek. Szesnasta. Zaklął cicho. Był umówiony na piętnastą. Znowu będzie miała pretensje
Wziął szybki prysznic. Wszedł w ręczniku do pokoju. Odruchowo spojrzał na zdjęcie swojej dziewczyny. Podszedł bliżej wziął je do ręki. Przypomniał sobie sen. Cudowny, ale to nie ona w nim była. Ta myśl go trochę zaniepokoiła. W sumie nie miał snów o innej dziewczynie niż o tej, z która aktualnie był. Myśli, cholera nie miał na to czasu. Szybko się ubrał i pobiegł do samochodu. To tylko sen – pomyślał.

komentarze [ 2] Chcesz skomentować utwór? Zaloguj lub zarejestruj się







Copyright by miastopisarzy.pl