wiersze   zarejestruj swój dom wiersze
wiersze opowiadania

wiersze, opowiadania, wierszyki

LOGOWANIE:
nie pamiętam hasła
menu podręczne:
Pomóż nam w promocji:

Jeśli podoba Ci się ten serwis, lubisz czytać i pisać wiersze i opowiadania oraz jeśli prowadzisz stronę lub bloga - pomóż nam w promocji! Wystarczy, że zamieścisz poniższy link:

<a href="http://www.miastopisarzy.pl" target="_blank">wiersze </a>

Dziękujemy! Administracja miasta.

wyszukiwarka:
polecamy serwisy:
Wywiad...
„ Wywiad z samobójcą „







Człowiek szczęśliwy nie martwi się życiem , żyje z dnia na dzień , ciesząc się każda minutą a nawet sekundą swojego istnienia . Obca dla niego jest myśl o śmierci , samo zagładzie , jest zupełnym przeciwieństwem człowieka , któremu życie pokazało swoją ciemną stronę . Chciałbym przedstawić wam historię opartą na autentycznych wydarzeniach , historię człowieka , dla którego życie stało się piekłem na ziemi , całkiem straciło sens . Słuchając jego opowieści ciężko mi było uwierzyć , że ból może aż tak przyczynić się do popełnienia tak radykalnego posunięcia jakim jest próba odebrania sobie czegoś najcenniejszego , czego nie można kupić za żadne pieniądze - życia .

Od kilku tygodni działo się ze mną cos bardzo dziwnego , wszystko co tak bardzo ceniłem , szanowałem , moja idea życiowa , wszystko to powoli chyliło się ku upadkowi , z dnia na dzień coraz bardziej dostawałem obrzydzenia .

Nie stało się to od tak … lecz nie chcę zagłębiać się w szczegóły . Każdy dzień przynosił mi cierpienie , przestałem jeść , ponieważ wszystko co udało mi się strawić natychmiast ze mnie wychodziło . Coraz częściej zastanawiałem się nad sensem istnienia , zadając sobie jedno pytanie „Po co wogóle przyszedłem na świat?” . Przestałem wierzyć , bo nawet wiara nie mogła tu nic poradzić , więc gdzie wtedy był Bóg? Opuścił mnie jak wszystko dookoła. Pewnego wieczoru , a raczej już późno w nocy , wracałem samochodem z bezcelowej przejażdżki , nagle w oddali na poboczu ujrzałem dwie postacie , ich wzrost był dla mnie przerażający , lecz zbliżając się do nich , zdałem sobie sprawę , że to tylko złudzenie .

Olałem to , jak wiele innych dziwnych rzeczy , które do tej pory mi się przydarzyły . Upadałem coraz to niżej i niżej , aż w końcu , któregoś pięknego ranka budząc się stwierdziłem „że pragnę śmierci” . To uczucie nie opuszczało mnie aż do końca dnia . Przez kilka dni schudłem prawie 10kilogramów , zaczynałem mieć halucynacje , wydawało mi się , że chociaż jestem sam to czułem czyjąś obecność , czy to była śmierć ? Sam nie potrafiłem sobie na to odpowiedzieć .

Najgorsze w tym wszystkim było to , że praktycznie nie miałem w ogóle przyjaciół . Wszyscy odeszli ode mnie .

Uczucie nienawiści życia nie opuszczało mnie . Dostawałem szału , taka bezczynność stawała się gwoździem do mej trumny . Nie miałem żadnego zajęcia , zwolnili mnie z pracy , dochody też się już kończyły . Wszystko stało się tak pojebane , życie totalnym bagnem , jedyne co chodziło mi po głowie to śmierć . Zacząłem wreszcie dostrzegać prawdę , tą cholerną rzeczywistość . Gdy już miałem wszystkiego dość , wtedy zaczęło się … Obudziwszy się rano , standardowo poszedłem do łazienki , pierwszą rzeczą jaką zobaczyłem był żyletka , to nie był taki zwyczajny widok leżącej żyletki …

Otrząsnąłem się , umyłem twarz , ubrałem i udałem się do kuchni , otworzywszy drzwi ujrzałem kabel od żelazka , a następnie nóż … Wydawało mi się , że te przedmioty przemawiają do mnie... , traciłem już zmysły . Usiadłem na łóżku ,

Zacząłem płakać jak niemowlę , krzyczeć , wiedziałem , że to już koniec , że nadeszła ta chwila , teraz albo nigdy … koniec . Ubrałem się w świeże , czyste ciuchy , zaczesałem włosy zjadłem ostatni posiłek i …

Było już prawie południe , sterczałem na strychu z zawiązaną pętlą na szyi , stałem tak chyba z dobre 30minut , całe życie przelatywało mi przed oczyma , było nic nie warte , to był ułamek sekundy , rozhuśtałem krzesło … spadło … a ja . ja zawisnąłem jak Judasz na sznurze … dusiłem się , drętwiałem , ale czułem ukojenie , przed oczami widziałem czyjąś twarz , był to człowiek o zmasakrowanej twarzy , mówił cos do mnie , lecz ja go nie rozumiałem . Sekundy uciekały , konałem … lecz nie znałem innego rozwiązania , był to najprostszy , najłatwiejszy sposób na wolność …

Do końca byłem świadomy tego co robię … nie żałowałem niczego … życie pokazało mi się z jak najgorszej strony , wolałem pozbyć się go niż dalej go kontynuować …. Śmierć stała się moim ratunkiem , wyzwoleniem , ucieczką , tak właśnie – jestem samobójcą i nie wstydzę się tego …!!!!



Koniec


komentarze [ 1] Chcesz skomentować utwór? Zaloguj lub zarejestruj się


Copyright by miastopisarzy.pl