wiersze   zarejestruj swój dom wiersze
wiersze opowiadania

wiersze, opowiadania, wierszyki

LOGOWANIE:
nie pamiętam hasła
menu podręczne:
Pomóż nam w promocji:

Jeśli podoba Ci się ten serwis, lubisz czytać i pisać wiersze i opowiadania oraz jeśli prowadzisz stronę lub bloga - pomóż nam w promocji! Wystarczy, że zamieścisz poniższy link:

<a href="http://www.miastopisarzy.pl" target="_blank">wiersze </a>

Dziękujemy! Administracja miasta.

wyszukiwarka:
polecamy serwisy:
Muzyka to najlepszy lek na...
Zośka – osiemnastoletnia niebrzydka i lubiana przez wszystkich dziewczyna. Mieszka w Polsce, a dokładniej w małej miejscowości nad Morzem Bałtyckim. Jest wielką fanką muzyki
Fajna strona do darmowe pobieranie muzyki - Polecam bardzo. Fajnie się ściąga muzykę.
, a szczególnie kocha muzykę rockową - jej ulubiony zespół to polska formacja Łzy. Dziewczyna ma chłopaka, również wielkiego fana rocka i metalu.
Zośka wyszła właśnie ze szkoły. Wlokła się do domu ze wzrokiem wbitym w chodnik. Nie patrzyła kompletnie dokąd idzie, czasem tylko podnosiła głowę rozglądając się na przejściach dla pieszych. W uszach ciągle brzmiał jej głos nauczyciela: „Zosiu, zapisałem cię na olimpiadę. Mam nadzieję, że się odpowiednio przygotujesz?”, a gdy próbowała powiedzieć, że nie ma ochoty na kolejną porcję nauki i, że nie chce iść na ten konkurs usłyszała tylko: „Zosiu, chyba nie zrobisz mi tej przykrości? W końcu jesteś najlepszą i najbardziej pracowitą osobą w szkole, musisz ciągle podnosić poprzeczkę i stawiać sobie coraz większe wymagania”. I co jej zostało do powiedzenia? Skinęła tylko głową i wyszła przybita ze szkoły. W drodze do domu wyciągnęła komórkę i zadzwoniła do swojego chłopaka, Krzysztofa.
-Słucham? – usłyszała głos w słuchawce.
-Cześć Krzysiu. To ja, Zośka. – powiedziała cicho. – Niestety, nie możemy się dzisiaj spotkać. Znów.
-Co?! Czemu?! – wrzasnął zdenerwowany Krzysiek.
-Bo, jak to określił jeden z moich nauczycieli, jestem najpracowitszą osobą w szkole i muszę teraz siedzieć i uczyć się na kolejną durną olimpiadę! – odkrzyknęła ze łzami w oczach dziewczyna, nie zważając na oglądających się na nią ludzi na ulicy.
-W takim razie skoro wolisz się uczyć. – chłopak na chwilę zawiesił głos. – Zośka, ja nie wiem, czy nasz związek ma sens w tej sytuacji... – cisza.
-Krzysiek, nie rób mi teraz tego! Słuchaj, wpadnij dzisiaj do mnie gdzieś tak koło 17.00 musimy pogadać. – powiedziała lekko zachrypniętym głosem.
-Dobra, będę. – oznajmił z wahaniem chłopak.
Zośka podniosła głowę na chwilę. Była kompletnie zdruzgotana. Najpierw szkoła, teraz chłopak. Całe życie sypało jej się na głowę. A najgorsze miało dopiero nadejść...
Gdy dotarła do domu, uderzyła ją niezwykła cisza. Poczuła się tak, jakby to nie był jej dom. U niej w domu zawsze coś się działo, słychać było głośną muzykę, głównie rock i metal, wesołe głosy i ciągły śmiech. A teraz...wprost grobowa cisza. Ściągnęła glany, powiesiła kurtkę na wieszaku, a plecak rzuciła do swojego pokoju, w którym, jak zwykle, panował malowniczy nieład. W przelocie zaglądnęła tylko do pokoju jej starszego brata, Zbyszka, jednak tam go nie było. Nie zdziwiło jej to zbytnio, gdyż chłopak często wychodził do jakiś znajomych albo na imprezy. Jednak gdy weszła do kuchni, ujrzała go siedzącego przy stole pobladłego, z głową podpartą rękoma i wpatrzonego pustym wzrokiem w ścianę.
-Co się stało? – szepnęła, siadając naprzeciwko brata. Nie poznawała go. Zawsze uśmiechnięty, wprost tryskający energią, humorem i optymizmem. Potrafił zarazić wszystkich swoim dobrym samopoczuciem.
-Co ja ci będę mówił. Pewnie... – przełknął głośno ślinę i w końcu wydusił - ...rodzice ci wszystko wytłumaczą. – gdy skończył, poderwał się z miejsca i prawie wybiegł z kuchni ze łzami w oczach. Po chwili Zosia usłyszała huk zatrzaskiwanych drzwi, a zaraz potem głośną muzykę, dobiegającą z pokoju brata.
-Zosiu... – dobiegł jej głos matki, wychylającej głowę z pokoju rodziców. – Zosiu, przyjdź tu do mnie i do taty.
Dziewczyna podniosła się i powoli weszła do pokoju rodziców. Miała bardzo złe przeczucia. Usiadła zrezygnowana na kanapie i wbiła wzrok w podłogę.
-Zosieńko, chcieliśmy ci coś powiedzieć z tatą. Ostatnio, jak sama pewnie zauważyłaś, nie układało się nam najlepiej. Nie chcemy, żebyście żyli w ciągłym stresie, szczególnie ty, bo przecież musisz się ciągle uczyć, żeby zdobywać nagrody, z których jesteśmy tak dumni... – mówiła mama, kiedy nagle przerwał jej ojciec.
-Ewo, przestań tak kołować, mów jej o co ci chodzi, w końcu to duża dziewczyna.
Dopiero teraz Zosia zauważyła, że jej ojciec stoi przy oknie i wpatruje się z uwagą w ulicę. Mówił lekko zachrypniętym głosem.
-Ronaldzie, nie rozkazuj mi jak mam mówić do córki! – krzyknęła podenerwowana matka, a w jej głosie dało się słyszeć lekką histerię. Gdy się uspokoiła, odwróciła się do córki.
Zosia siedziała na kanapie, wybałuszając oczy na rodziców. To prawda, ostatnimi czasy niezbyt im się układało, ale wcześniej...Żyła w kochającej się rodzinie, otoczona opieką i czułością. Nigdy jej niczego nie brakowało, wręcz przeciwnie, miała wszystkiego w nadmiarze. Jej rodzice byli w jej mniemaniu jedną z najbardziej dobranych par na świecie. Oboje urodziwi, zawsze zadbani, odnosili się do siebie i do dzieci z szacunkiem. Czuła się im dłużna za te szczęśliwe lata dzieciństwa i okres dorastania, który przetrwali mimo jej zmiennych nastrojów. Zawsze w nią wierzyli, wiedzieli, że jest w szkole najlepszą uczennicą.
-A więc, Zosiu, wspólnie z tatą doszliśmy do wniosku, że najlepszym rozwiązaniem i dla nas i dla was, w tej sytuacji, będzie rozwód.
-ROZWÓD??!! – wrzasnęła Zośka, podrywając się na równe nogi. – Ale czemu? – dodała już ciszej.
-No cóż...tato i ja ostatnio chodzimy ciągle spięci, ustawicznie się kłócimy. Nie chcemy żeby odbiło się to na waszym samopoczuciu i na twoich ocenach.
-MAMO!! TATO!! Czy wy mnie nigdy nie rozumiecie??!! Dla was liczą się teraz głównie oceny! A co ze mną? Co z moimi uczuciami? – krzyczała, a po twarzy płynęły jej łzy. – Stałam się dla was małym robocikiem, który zawsze wszystko wie! Istna chodząca encyklopedia PWN! – wybiegła z pokoju, nie dając dojść rodzicom do głosu.
„Nie, to niemożliwe, nie teraz! Czemu właśnie teraz? Za jakie grzechy mnie to spotkało?” – myślała, zatrzaskując za sobą drzwi i przekręcając w nich zamek. Włączyła na maksymalną głośność przedostatnią płytę Łez i rzuciła się z płaczem na łóżko. Czuła się tak, jakby cały świat rozpadł jej się w gruzy, na drobne kawałeczki, niczym szyba, w którą uderzyła kopnięta piłka. Krzysiek ją zostawiał, rodzice rozwodzili się i do tego doszła szkoła, w której ciągle stawiano przed nią coraz większe wymagania. I ona miała temu wszystkiemu sprostać?! Nie, to było ponad jej siły. Takie i tego typu myśli przelatywały przez jej obolałą głowę, gdy leżała wtulona w poduszkę i cicho szlochała. W końcu, gdy się trochę uspokoiła, dotarły do niej słowa piosenki, którą właśnie śpiewała Ania Wyszkoni.

"Nie chciała już żyć nie wiedziała po co...*"

„To tak jak ja” – pomyślała, a do oczu ponownie napłynęły jej łzy.

"Wzięła garść tabletek, bo to nic nie boli
Połykając wszystkie zasnęła powoli..*."

Zosia podniosła się. Przypomniała sobie, że w jednej z szafek ma schowane przed rodzicami tabletki usypiające. Czasem nie mogła do późna w noc zasnąć, więc brała jedną czy dwie. Teraz podeszła do szafki i wyciągnęła lek. Chwilę trzymała go w ręce, jakby się wahała, jednak później podeszła do biurka, na którym miała kubek z wodą. Szybko połknęła całą garść tabletek i popiła je wodą. Szybko podeszła do drzwi, otworzyła zamek w nich i położyła się do łóżka. Teraz słyszała tylko piosenkę.

"Chcę być aniołem, umierając śniła
Rozłożyła skrzydła oczy otworzyła...*"

Muzyka i słowa docierały do Zosi jakby z coraz dalszej odległości. Powoli zamknęła oczy. Usłyszała przed zaśnięciem jeszcze tylko krzyk Krzyśka.
-Zosia!
Zasnęła...i już więcej się nie obudziła.



*Fragmenty piosenki zespołu Łzy pt.: „Opowiem wam jej historię”.
komentarze [ 4] Chcesz skomentować utwór? Zaloguj lub zarejestruj się


Copyright by miastopisarzy.pl